Młoda mama w g±szczu produktów dla dzieci

Jedzenie

  • czwartek, 21 listopada 2013
    • Przysmaki zabezpieczone (miały być...)

      O. jest małym żarłokiem. Lubi podjadać, więc zazwyczaj w zabawie towarzyszę mu nie tylko ja, ale i miseczka przysmaków. Mój syn ma nie tylko dobry apetyt, ale także własne zdanie na wiele tematów, na przykład gdzie owa miseczka powinna stać. Efekt? Jabłko na dywanie, banan w kanapie, chrupki... wszędzie. Chciałam zapobiec dodatkowemu bałaganowi (z naciskiem na "dodatkowego") i zaopatrzyłam się w specjalne naczynie, które w teorii ma być remedium na mój problem.

       

      Ponieważ jestem z natury oszczędna, zaczęłam poszukiwania od porównywania cen tego typu sprzętów (efekt jest taki, że oprócz zakupu miseczki w rozs±dnej cenie mam nowe pozycje na mojej li¶cie "Bardzo to chcę, choć mam już tego milion"...). Udało mi się znaleĽć jedn± w rozs±dnej cenie (moja), jedn± w akceptowalnej (Munchkin, ok. 25 zł)i jedn± w cenie, na któr± zareagowałam kpi±cym u¶miechem (Brother Max Garnuszek na przysmaki Easy Hold, ok. 50 zł).

       

      Anyway, stałam się posiadaczk± pojemnika Nuby:

       

       

      Najpierw krótka charakterystyka. Plastikowy, niewielki pojemnik z r±czkami (ogumowanymi), antypo¶lizgowym dnem oraz miękka silikonow± pokrywk± z nacięciami - to w skrócie miseczka na przek±ski Nuby.

       

       

      Uszy maj± ułatwiać młodemu człowiekowi trzymanie (słusznie), a pokrywka ma sprawić, że przysmaki nie wypadn±, a jednak będ± dostępne dla głodnego (nie bardzo...). O., choć ma bardzo sprytne paluszki, nie radził sobie z wydobywaniem kawałków jabłka czy chrupek. Zło¶cił się przy tym, rzucał pojemnikiem (na plus należy oddać, że nie zniszczył się). Silikon jest wystarczaj±co miękki, jednak "płatki" s± tak długie, że nie sposób niczego spod nich wydłubać - gdy ręka jest wewn±trz, one zasłaniaj± zawarto¶ć i nie da się nic wyj±ć.

       

       

      Nie jestem pewna, czy to wada tego modelu, czy generalnie pomysł jest trochę chybiony. Ja nie mam wielkiej ochoty na zakup kolejnej takiej miseczki.

       

      Nam Nuby nie służy zatem do podawania przek±sek, używamy jej po prostu jako miseczki. Sprawdza się jej antypo¶lizgowe dno - rzeczywi¶cie dobrze trzyma się powierzchni. Pokrywka za¶ leży sobie wysoko w szafce i czeka na swój czas. Może zrobimy z niej niebawem jakie¶ dzieło sztuki albo co¶ w tym stylu;)

       

      Za miseczkę zapłaciłam 10,80 zł, kupiłam j± w sklepie Fasolkowo-ami.pl, i tylko tam j± widziałam, ale może nie szukałam wystarczaj±co starannie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      czerwiec_2012
      Czas publikacji:
      czwartek, 21 listopada 2013 14:00
  • poniedziałek, 28 paĽdziernika 2013
    • Przygoda z laktatorem, czyli o Medeli Mini Electric

      O. jest już całkiem duży - skończył 16 miesięcy, pięknie chodzi, zaczyna mówić, coraz czę¶ciej pokazuje, ze ma własne zdanie... Nie jest już dzidziusiem, maminym bobaskiem, a chłopcem z krwi i ko¶ci. Jaki¶ czas temu zamknęli¶my etap karmienia piersi± - O. przestał pić moje mleko, ukończywszy 13 miesięcy.

       

      Od pocz±tku nasza piersiowa przygoda okupiona była łzami - i jego, i moimi. Miałam mało pokarmu, a O. był leniuszkiem, który lubił sobie spać przy cycu, ale ssanie go szybko męczyło. W efekcie już w 3. tygodniu życia zacz±ł dostawać dodatkowo mieszankę. Ja walczyłam wci±ż o laktację, karmi±c wła¶ciwie bez ustanku, dodatkowo maltretuj±c się laktatorem. Taka zabawa trwała do 9. miesi±ca życia O., potem po prostu zrezygnowałam z tej batalii, karmi±c tyle, ile się dało, a w razie głodu (czyli wła¶ciwie zawsze), podaj±c bez wyrzutów sumienia butelkę.

       

      Ale wracaj±c do meritum, czyli laktatora. Pocz±tkowo dysponowałam ręcznym laktatorem Tommee Tippee. Naiwnie s±dziłam, że posłuży mi do ¶ci±gania nadmiaru pokarmu. Gdy jednak okazało się, że ¶ci±gać muszę po każdym karmieniu przez ok. pół godziny (metod± 77 55 33), postanowiłam ułatwić sobie życie i kupić elektryczn± maszynkę. Wybór padł na Medelę, o której przeczytałam mnóstwo dobrych opinii. 

       

       

      W zestawie dostałam silniczek pompki z lejkiem, zaworkiem (plus jeden zapasowy), butelkę Medela, podstawkę oraz zasilacz (że o pakiecie makulatury nie wspomnę).

       

      Medela Mini Electric i plusy

       

      Dlaczego postanowiłam wymienić mój całkiem dobry laktator na inny? Używanie ręcznego wymaga korzystania z obydwu r±k - jedna trzyma ustrojstwo przy piersi, druga pompuje. Je¶li człowiek ma tylko kilka razy nacisn±ć, by troszkę pobudzić laktację czy ¶ci±gn±ć niewielki nadmiar mleka, to ok, można wytrzymać. Ale je¶li jest przypięty do laktatora przez jakie¶ 8 godzin dziennie, to już zaczyna być niekomfortowo.

       

      Jak pisałam, ja musiałam po każdym karmieniu przystawić się na pół godziny - karmiłam mniej więcej co godzinę, półtorej, więc spędzałam dosłownie pół dnia wydaj±c mleko! Medela pozwalała mi uwolnić jedn± rękę, miałam więc opcję a) poczytania b) posurfowania w necie c) umycia zębów/umalowania się, a nawet zrobienia sobie kanapki. 

       

       

      Bardzo odpowiadała mi też zmienna siła ssania - do¶ć duża skala i płynne zmienianie znacz±co wpływaj± na komfort używania. Pocz±tkowo ¶ci±ganie było bolesne, więc korzystałam z najmniejszej mocy, po kilku minutach było już lepiej, więc j± zwiększałam.

       

      Wielk± zalet± jest opcja używania laktatora bez kabla - działa na baterie. Dzięki temu mogłam sobie wędrować po domu, co¶ posprz±tać, podej¶ć do domofonu czy cokolwiek innego. Medela ma też opcję dla naprawdę zabieganych mam:

       

      Ja na szczę¶cie nie musiałam się uciekać do tak ekstremalnego rozwi±zania, zreszt± Medela Mini Electric nie ma przewodów prowadz±cych do silnika pompki, a silnik jest przyczepiony dla butelki, jest zatem do¶ć ciężki i chyba bez podtrzymywania rekami obci±żałby bole¶nie i tak nadwerężona pier¶.

       

      Plusem jest też łatwe mycie - cało¶ć rozmontowuje się i każdy z elementów można starannie wyszorować, wyparzyć itp. Co istotne, elementy laktatora można dokupić, np. dopasować muszlę do rozmiaru piersi (choćby w niektórych sklepach Mothercare czy Smyk).

       

      O. jadał ¶ci±gnięte mleko w butli Medeli ze smoczkiem Calma. Ma on imitować kobieca pier¶ i sprawiać, że dziecko nie przestawi się na butlę - z której pije się znacznie łatwiej. Trudno mi tu oceniać, ale O. do końca karmienia nie stawiał butli ponad cycusiem;), więc chyba zadziałało!

      Smoczek wygl±da tak:

       

      Medela Mini Electric Mini i minusy

       

      Jedynym wła¶ciwie minusem jest hałas - Mini Electric huczy jak mały traktorek! Nie ma opcji ¶ci±gania pokarmu przy ¶pi±cym dziecku, w nocy trzeba się chować w jakim¶ zacisznym miejscu, a ¶ci±ganie w łazience np. w biurze na pewno zwróci uwagę... Znacznie ciszej pracuje wyższy model Medela Swing, jest jednak droższy (ok. 500 zł). 

       

      Za Electric Mini zapłaciłam 339 zł, jednak był to zakup szybki, w Smyku, gdzie, jak wiadomo, wszystko jest droższe niż normalnie;). W Internecie można go dostać już za 250 zł.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Przygoda z laktatorem, czyli o Medeli Mini Electric”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      czerwiec_2012
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 28 paĽdziernika 2013 12:14
  • niedziela, 29 wrze¶nia 2013
    • Lovi 360, czyli o naszym ulubionym

      Lovi 360o jest jedynym kubeczkiem, którego nie kupiłam sama. Dlaczego ta informacja jest w ogóle istotna? Ano dlatego, że ja muszę wszystko sama, sama najlepiej, sama zdecyduję, moje, moja decyzja. JA. I gdy kubeczek trafił pod nasz dach, byłam sceptyczna.

       

       

      Przekonała mnie do niego koleżanka A., mama K. i N., gdy u nas była. Zapomniała kubeczka dla N., zaproponowałam ten, ucieszyła się bardzo i wyja¶niła, że u nich inne się nie sprawdziły. Spojrzałam na niego łaskawszym okiem, choć na debiut czekał jeszcze kilka miesięcy.

       

      Większo¶ć niekapków ma klasyczny kształt - czyli pokrywkę z dzióbkiem, miękkim (jak testowany a kuku - KLIK) lub twardym (przykładem niech będzie Tommee Tippee Explora: KLIK). Lovi 360o wygl±da zupełnie inaczej - wygl±da jak zwykły kubek, a pić można z niego, przykładaj±c usteczka gdzie b±dĽ, bo nie ma wyznaczonej "strefy wypływu". Można zatem spokojnie stwierdzić, że z Lovi 360o pije się jak ze zwykłego "dorosłego" kubka. Wła¶nie to jest jego największ± zalet±. 

       

       

      Kubek ma ogumowane denko, dzięki czemu stabilnie stoi, nie jeĽdzi po stole, nawet odstawiony do¶ć zamaszy¶cie. Antypo¶lizgowe s± też r±czki. 

       

       

      Wieczko kubka składa się z trzech czę¶ci: głównego pier¶cienia, uszczelki i takiej jakby zatyczki trzymaj±cej uszczelkę na miejscu. Co ważne, gumowy element można z powodzeniem dokupić, gdy się zgubi lub zużyje (jest to koszt kilku złotych). 

       

      Kubek odznacza się duż± trwało¶ci±. O. testuje wytrzymało¶ć elementów codziennie, rzucaj±c nim z wysoka i niska. Sama się dziwię, że jeszcze mamy z czego korzystać...

       

      Jedyn± wła¶ciwie wad± Lovi 360o jest kiepska pokrywka. Na pewno jest ona bardzo przydatna, niestety, w naszym przypadku nie można jej założyć, bo jest zbyt luĽna i zwyczajnie spada. Moja koleżanka z kolei narzekała, że ich wieczko siedziało tak mocno, że nie sposób go zdj±ć bez czego¶ do podważenia (brały¶my pod uwagę zamianę, ale ona swoj± zgubiła, zanim do tego doszło...). Moim zdaniem takie wady to kwestia nie najlepszej kontroli jako¶ci. Dziwi mnie to, bo Lovi pozycjonuje się jako marka ekspercka (dystrybutorem jest polski Canpol, firma jest szwajcarska), możne rzec - taka z wyższej półki.

       

       

      Lovi 360o występuje w kilku wersjach kolorystycznych (niebieski, czerwony, zielony) i w dwóch pojemno¶ciach: 210 ml (z uchwytami) oraz 250 ml (bez uchwytów). Opcja większa teoretycznie jest przeznaczona dla maluchów po 14. miesi±cu życia, my jednak zostajemy przy opcji 12+ (choć na liczniku jest już prawie 15 miesięcy), czyli tej pierwszej - r±czki O. s± nadal zbyt małe, by wygodnie chwycić kubas o takiej ¶rednicy. Potrzebujemy uszu. 

       

      Dla nas Lovi 360o jest absolutnym numerem 1. Mimo wady w postaci spadaj±cego wieczka. Wydaje mi się, że ten kubek jest idealnym przej¶ciem pomiędzy smoczkiem/dzióbkiem a zwykłym kubkiem, dzięki któremu dziecku będzie łatwiej przyzwyczaić się do "dorosłego" picia. Lubie takie niesiłowe rozwi±zania;), gdzie nikt nikogo do niczego sił± nie zmusza, a wszystkie zmiany dokonuj± się w miarę naturalnie i bez łez (po żadnej ze stron).

      Przyjemno¶ć korzystania z Lovi 360kosztuje ok. 30 zł, na Allegro bywaj± tańsze, ale wówczas sprzedaj±cy zazwyczaj wyrównuje sobie cenę wysyłk±. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Lovi 360, czyli o naszym ulubionym”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      czerwiec_2012
      Czas publikacji:
      niedziela, 29 wrze¶nia 2013 00:30
  • pi±tek, 27 wrze¶nia 2013
  • czwartek, 26 wrze¶nia 2013
  • czwartek, 12 wrze¶nia 2013
  • ¶roda, 04 wrze¶nia 2013
  • wtorek, 04 czerwca 2013

Wyszukiwarka

Autorzy

Kanał informacyjny

Malinowe Pole on DaWanda.pl