Młoda mama w gąszczu produktów dla dzieci

Wpis

poniedziałek, 28 października 2013

Przygoda z laktatorem, czyli o Medeli Mini Electric

O. jest już całkiem duży - skończył 16 miesięcy, pięknie chodzi, zaczyna mówić, coraz częściej pokazuje, ze ma własne zdanie... Nie jest już dzidziusiem, maminym bobaskiem, a chłopcem z krwi i kości. Jakiś czas temu zamknęliśmy etap karmienia piersią - O. przestał pić moje mleko, ukończywszy 13 miesięcy.

 

Od początku nasza piersiowa przygoda okupiona była łzami - i jego, i moimi. Miałam mało pokarmu, a O. był leniuszkiem, który lubił sobie spać przy cycu, ale ssanie go szybko męczyło. W efekcie już w 3. tygodniu życia zaczął dostawać dodatkowo mieszankę. Ja walczyłam wciąż o laktację, karmiąc właściwie bez ustanku, dodatkowo maltretując się laktatorem. Taka zabawa trwała do 9. miesiąca życia O., potem po prostu zrezygnowałam z tej batalii, karmiąc tyle, ile się dało, a w razie głodu (czyli właściwie zawsze), podając bez wyrzutów sumienia butelkę.

 

Ale wracając do meritum, czyli laktatora. Początkowo dysponowałam ręcznym laktatorem Tommee Tippee. Naiwnie sądziłam, że posłuży mi do ściągania nadmiaru pokarmu. Gdy jednak okazało się, że ściągać muszę po każdym karmieniu przez ok. pół godziny (metodą 77 55 33), postanowiłam ułatwić sobie życie i kupić elektryczną maszynkę. Wybór padł na Medelę, o której przeczytałam mnóstwo dobrych opinii. 

 

 

W zestawie dostałam silniczek pompki z lejkiem, zaworkiem (plus jeden zapasowy), butelkę Medela, podstawkę oraz zasilacz (że o pakiecie makulatury nie wspomnę).

 

Medela Mini Electric i plusy

 

Dlaczego postanowiłam wymienić mój całkiem dobry laktator na inny? Używanie ręcznego wymaga korzystania z obydwu rąk - jedna trzyma ustrojstwo przy piersi, druga pompuje. Jeśli człowiek ma tylko kilka razy nacisnąć, by troszkę pobudzić laktację czy ściągnąć niewielki nadmiar mleka, to ok, można wytrzymać. Ale jeśli jest przypięty do laktatora przez jakieś 8 godzin dziennie, to już zaczyna być niekomfortowo.

 

Jak pisałam, ja musiałam po każdym karmieniu przystawić się na pół godziny - karmiłam mniej więcej co godzinę, półtorej, więc spędzałam dosłownie pół dnia wydając mleko! Medela pozwalała mi uwolnić jedną rękę, miałam więc opcję a) poczytania b) posurfowania w necie c) umycia zębów/umalowania się, a nawet zrobienia sobie kanapki. 

 

 

Bardzo odpowiadała mi też zmienna siła ssania - dość duża skala i płynne zmienianie znacząco wpływają na komfort używania. Początkowo ściąganie było bolesne, więc korzystałam z najmniejszej mocy, po kilku minutach było już lepiej, więc ją zwiększałam.

 

Wielką zaletą jest opcja używania laktatora bez kabla - działa na baterie. Dzięki temu mogłam sobie wędrować po domu, coś posprzątać, podejść do domofonu czy cokolwiek innego. Medela ma też opcję dla naprawdę zabieganych mam:

 

Ja na szczęście nie musiałam się uciekać do tak ekstremalnego rozwiązania, zresztą Medela Mini Electric nie ma przewodów prowadzących do silnika pompki, a silnik jest przyczepiony dla butelki, jest zatem dość ciężki i chyba bez podtrzymywania rekami obciążałby boleśnie i tak nadwerężona pierś.

 

Plusem jest też łatwe mycie - całość rozmontowuje się i każdy z elementów można starannie wyszorować, wyparzyć itp. Co istotne, elementy laktatora można dokupić, np. dopasować muszlę do rozmiaru piersi (choćby w niektórych sklepach Mothercare czy Smyk).

 

O. jadał ściągnięte mleko w butli Medeli ze smoczkiem Calma. Ma on imitować kobieca pierś i sprawiać, że dziecko nie przestawi się na butlę - z której pije się znacznie łatwiej. Trudno mi tu oceniać, ale O. do końca karmienia nie stawiał butli ponad cycusiem;), więc chyba zadziałało!

Smoczek wygląda tak:

 

Medela Mini Electric Mini i minusy

 

Jedynym właściwie minusem jest hałas - Mini Electric huczy jak mały traktorek! Nie ma opcji ściągania pokarmu przy śpiącym dziecku, w nocy trzeba się chować w jakimś zacisznym miejscu, a ściąganie w łazience np. w biurze na pewno zwróci uwagę... Znacznie ciszej pracuje wyższy model Medela Swing, jest jednak droższy (ok. 500 zł). 

 

Za Electric Mini zapłaciłam 339 zł, jednak był to zakup szybki, w Smyku, gdzie, jak wiadomo, wszystko jest droższe niż normalnie;). W Internecie można go dostać już za 250 zł.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
czerwiec_2012
Czas publikacji:
poniedziałek, 28 października 2013 12:14

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość Kasia napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2014/01/09 18:12:36:

    Piszesz, że głośno pracujący laktator jest minusem. U mnie było to plusem - dzieci (ściągałam mleko tym samym laktatorem Medelą Mini Electric przez pół roku kilka razy dziennie przy dwójce dzieci) zasypiały przy tym "hałasie" :) Ale już na pewno nie można normalnie pooglądać sobie TV, muszą być słuchawki.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Malinowe Pole on DaWanda.pl